Przerażony Roberto Carlos wybiegł na korytarz. "Ronaldo nie żyje!"
Francuski mundial w 1998 r. miał należeć do niego. Był najlepszym piłkarzem świata i jednym z najpopularniejszych sportowców globu, z którego popularnością mógł w tamtym okresie mógł konkurować tylko Michael Jordan. 21-letni Ronaldo dźwigał na swoich barkach ciężar oczekiwań całej Brazylii, dla której brak mistrzostwa świata równał się z klęską. I do dnia finału wszystko szło zgodnie z planem.