Właściciele kantorów ginęli jeden po drugim. Policja podejrzewała Specnaz
Działali szybko, precyzyjnie i bezwzględnie. Ich ofiary nie miały szans. Właściciele kantorów ginęli jeden po drugim — strzały padały w deszczu, na ciemnych ulicach, tuż przed wejściem do domu.