"Mąż codziennie siadał przy tym samym stoliku. Później zrozumiałam powód"
Marta początkowo śmiała się, że mąż już pierwszego dnia znalazł sobie "ulubione miejsce" w hotelowej restauracji. Każdego ranka i wieczoru uparcie wybierał ten sam stolik, choć czasem trzeba było na niego czekać. Dopiero pod koniec wyjazdu zauważyła, że nie chodziło ani o widok, ani o wygodne krzesła.