Tłumy graczy na Przymorzu w Gdańsku. Szaleństwo sprzed lat wróciło -
Kilkadziesiąt osób z powerbankami w dłoniach, wpatrzonych w ekrany smartfonów, nagle blokuje deptak na molo lub gromadzi się pod szpitalem. To nie nielegalne zgromadzenie ani protest, ale wielki powrót fenomenu Pokémon GO, który z okazji swojej 10. rocznicy znów wyciągnął tysiące ludzi z domów. Aplikacja przeżywa swój renesans, a lokalne "ustawki" udowadniają jedno: w tej grze podział na wiek, status społeczny i "technologiczny analfabetyzm" przestał istnieć.